
Wakacje skończyły się już dawno, a ja dopiero teraz zebrałem się w sobie i przysiadłem do zdjęć z tego okresu. Dla mnie ten wspaniały okres letniego lenistwa i odpoczynku minął w malowniczej okolicy Rezerwatu Źródła Rzeki Łyny, gdzie w miejscowości o nazwie takiej jak i rzeka zażywałem świeżego powietrza na obozach konnych. Nie mogę jednak napisać, że były to wakacje w siodle, gdyż więcej czasu spędzałem z widłami przerzucając to co z konia wyleci, pchając taczkę pełną tego co przerzucałem, czy roznosząc siano. Ale narzekać nie mogę, a przynajmniej nie powinienem, jako że zgłosiłem się na stajennego z własnej nieprzymuszonej woli, tyłek w siodle też trochę w międzyczasie poobijałem. Oprócz radości jaką daje jazda konna i zachowanie w stajni możliwie jak największej czystości, udało mi się dużo lepiej poznać koniuchy, szpachlować dziury w ścianie kawałkiem deski i złamanym zawiasem, czy podpatrywać kowala przy podkuwaniu i rozczyszczaniu kopyt, a nawet wraz z praktykantkami z SGGW samemu się sprawdzić w szlifowaniu końskich paznokietków. Jak można się domyśleć po tytule dzisiejszy wpis będzie zbiorem zdjęć traktujących właśnie o pracy kowala (z przyczyn chyba dosyć oczywistych mnie na nich z pilnikiem nie zobaczycie).

Żeby Was nie zanudzać tym co nudne i co jest tylko szczegółem, a jak wiadomo polak szczegółem gardzi, oraz by nie pisać o rzeczach, na których nie znam się, wspomnę tylko, że koniom, podobnie jak człowiekom paznokieć, narasta puszka kopytowa i co parę tygodni trzeba ją obciąć do poziomu odpowiedniego i wyrównać. Podków natomiast używa się gdy kopytko jest za słabe i się psuje pod koniem, ale są też podkowy ortopedyczne do korygowania czegoś tam. Mam nadzieję, że mocno nie skłamałem w tym akapicie ;]
Tutaj mieliśmy dwie nasze praktykantki próbujące swoich sił przy manicure, a teraz przechodzimy do sedna, czyli zawodowcy przy pracy.
To była mała dygresja od Mołdawii, ale następny wpis mam nadzieję zakończy naszą tułaczkę po radzieckim skansenie i mam nadzieję, że wpis takowy pojawi się niebawem.